Let’s fly with X-FLY – czyli test wózka X-Lander

 

Sezon wakacyjny się zbliża wielkimi krokami, powoli szykujemy się na wyjazdy. Jadąc samochodem zabieram ze sobą praktycznie wszystko i nie ma martwię się czy starczy miejsca. Trochę inaczej to wygląda kiedy lecimy gdzieś samolotem. Wtedy każdy dodatkowy kilogram, a nawet centymetr ma znaczenie.

W tym roku zastanawialiśmy się, czy wózek na wyjeździe się nam jeszcze przyda. Ostatecznie zdecydowaliśmy, że bierzemy (drzemka Mili nas przekonała ;))

I tutaj pojawia się pytanie. Jaki? Bo o ile w samolocie nie mamy ograniczeń, to do bagażnika wypożyczonego samochodu musi pasować wymiarowo.

Wiedzieliśmy więc, że musi być kompaktowy. Do tego lekki, zwinny i mieszczący 18-sto kilogramową Milę. Odpowiedź była prosta – stworzony do podróżowania X-Fly!

 

 

Pierwsze zetknięcie z wózkiem marki X-lander i… miłe zaskoczenie. Super tapicerka w kolorze Evening Gray, czyli w kilku odcieniach szarości, materiał porządny i miły w dotyku.

Obawiałam się jednak trochę o te małe piankowe kółeczka, jak się później okazało zupełnie niepotrzebnie.

Moim zdaniem największymi zaletami wózka są:

  • rozmiar po złożeniu (48 cm x 259 cm x 25 cm)
  • mała waga (6,5 kg!)
  • zwrotność i łatwość prowadzenia, nawet na trudnym terenie (chociaż nie czarujmy się, plaża nie jest jego środowiskiem naturalnym 😉
  • obszerne siedzisko (choć na pierwszy rzut oka wydaje się być mega wąskie)
  • maksymalne obciążenie 20 kg
  • bardzo obszerna budka, z okienkiem czy też siateczką umożliwiającą podglądanie malucha i zapewniającą wentylację w czasie upałów
  • rączka z ekoskóry przyjemnej w dotyku
  • porządny, mocny hamulec
  • pasek umożliwiający noszenie wózka na ramieniu

Wózek zabraliśmy na krótkie testy do Portugalii. Każdy z nas docenił jego łatwość prowadzenia oraz odpowiednią wysokość rączki (pomimo braku regulacji każdy z nas uważał, że prowadzi się go wygodnie).

 

 

Koszyk wózka jest pojemny jak na tak kompaktowy rozmiar i do tego z bardzo łatwym dostępem. Kilka razy przerosła nas ilość zakupów i muszę przyznać, że obciążenie jakie daje radę na siebie ‚wziąć’ jest imponujące!

 

 

Świetną opcją jest torba podróżna, chroniącą wózek podczas podróży różnymi środkami transportu. Na tym zdjęciu widać idealnie jak małe wymiary ma X-FLY po złożeniu 🙂

 

 

Samo składanie również jest proste i przyjemne, choć raczej nie do wykonania jedną ręką. Rozkładanie jest dużo prostsze, po zdjęciu blokady wystarczy energicznie pociągnąć za rączkę w górę i gotowe 🙂

 

 

 

 

Na temat wygody nie będę się wypowiadać – to zdjęcie mówi wszystko.

 

 

Wózek posiada regulowane oparcie (do pozycji leżącej, ale nie na płasko) oraz podnóżek. Oparcie regulujemy za pomocą klamry z tyłu siedziska.

 

 

Jest tylko jedna mała rzecz, którą mogę mu zarzucić i która się kompletnie nie sprawdziła . Ochraniacz pasa krokowego (tego z klipsem gdzie wpina się pasy naramienne) notorycznie się zsuwał. Kilka razy o mało go nie zgubiliśmy, więc zmuszeni byliśmy go… schować (kosztem lekkiego dyskomfortu Mili). Fajnie gdyby był w jakiś sposób przymocowany, wystarczyłby zwykły rzep.

 

Ogólnie wózek w naszych testach wypadł świetnie. Gdyby nie to, że Mila powoli kończy swoją przygodę z wózkami na wyjazdach wybrałabym właśnie X-FLY na następną podróż.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej o wózku X-lander X-FLY przeczytacie TUTAJ

Listę punktów sprzedaży znajdziecie TUTAJ

eMka podróżuje, TESTY
, , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*Twój komentarz:

*


Protected by WP Anti Spam